Tottenham górą na SW6, koniec wspaniałej passy

Każda seria ma swój kres, wszystko co piękne, kiedyś musi się skończyć. Do dziś, do godziny 16:00 tylko dwie drużyny mogły powiedzieć o sobie, że są niepokonane. Jedną z nich był kandydat do wygrania ligi, Manchester United. Drugą, ku zaskoczeniu ekspertów i fanów piłki, londyńskie Fulham. Po 8. serii spotkań już tylko jedna drużyna nie ma porażki na swym koncie. I są to niestety Czerwone Diabły... Mimo prowadzenia po bramce Diomansy'ego Kamary, The Cottagers ulegli ekipie lokalnego rywala z White Hart Lane. Na trafienie Senegalczyka niemal od razu odpowiedział Roman Pavlyuchenko, natomiast autorem zwycięskiego trafienia, zdobytego w kontrowersyjnych okolicznościach, był środkowy pomocnik Kogutów, Tom Huddlestone.

FulhamTottenham10-11_statbox

Przed spotkaniem fani Fulham ostrzyli sobie zęby licząc na powiększenie punktowego dorobku drużyny kosztem Tottenhamu. W końcu Koguty nie wygrały w lidze na Craven Cottage od 8 lat. Już na samym początku przedmeczowe przewidywania wzięły w łeb, gdyż na murawie zobaczyliśmy zupełnie inne jedenastki niż przewidywano. W ekipie gospodarzy na prawej obronie mecz rozpoczął Chris Baird, w pomocy u boku Danny'ego Murphy'ego pojawił się Jonathan Greening, natomiast zamiast Duffa na lewej flance oglądaliśmy Clinta Dempseya. Tym samym Amerykanin zrobił miejsce w ataku dla powracającego po kontuzji Diomansy'ego Kamary. Goście rozpoczęli bez Petera Croucha i Jermaina Jenasa. Na szpicy ustawiony został Rosjanin Roman Pavlyuchenko, a w środku pola grał młody Sandro. Ponadto parę stoperów stworzyli Ledley King i William Gallas, a na ławce niespodziewanie pojawił się Aaron Lennon, którego obecności w meczowej kadrze nie przewidziano.

Spotkanie lepiej zaczęli gracze Harry'ego Redknappa, którzy przejęli inicjatywę po nakazaniu rozpoczęcia gry przez arbitra. Już w pierwszych minutach Tottenham mógł otworzyć wynik meczu, ale Pavlyuchenko oraz Sandro uderzali niecelnie. Z czasem do głosu doszli miejscowi, którzy z minuty na minutę wyraźnie się rozkręcali. W 14. minucie swoją pierwszą, ale nieostatnią sytuację miał Kamara, ale jego główka minęła bramkę strzeżoną przez Heurelho Gomesa. Kilka minut później Fulham miało rzut wolny po faulu Sandro, za który debiutujący w Premier League Brazyljczyk otrzymał żółtą kartkę. Do piłki podszedł Murphy, miękko zagrał w pole karne, ale uderzenie Aarona Hughesa poszybowało nad poprzeczką. Ataki Fulham przybierały na sile, groźnie uderzał jeszcze zza linii 16 metrów Carlos Salcido.

Wreszcie w 30. minucie komplet kibiców zasiadający tego popołudnia doczekał się bramki dla gospodarzy. Doskonałą akcją popisał się Dempsey, który będąc w polu karnym gości przyjął długa piłkę od Simona Daviesa, zwiódł Kinga i zagrał wzdluż bramki. Do futbolówki dopadł Kamara i z bliska wepchnął ją do siatki. Tym samym Joe zdobył swojego pierwszego gola w tym sezonie. Trzeba także pamiętać, że to dopiero trzeci mecz senegalskiego napastnika w tym sezonie, gdyż wcześniej leczył on kontuzję.

Fani nie zdążyli jeszcze usiąść i ochłonąć po celebracji bramki swoich pupili, gdy zawodnicy Tottenhamu wylali na nich kubeł zimnej wody. Dosłownie minutę po golu dla Fulham na tablicy wyników widniał już remis 1:1. O sobie dał znać nowy gracz Spurs, Rafael van der Vaart. Holender znajdując się w polu karnym przerzucił piłkę nad Markiem Schwarzerem. Ta odbiła się od poprzeczki i trafiła pod nogi Pavlyuchenki, dla którego strzelenie było tylko formalnością. Przed przerwą jeszcze jedną okazję mial Kamara, ale jego mocne uderzenie odbił Gomes. Ponadto w 44. minucie doszło do pierwszej zmiany. Urazu nabawił się kapitan gości, Ledley King i Redknapp puścił na boisko Sebastiena Bassonga.

W przerwie manager gości dokonał kolejnej roszady. Z boiska zszedł przeciętnie grający Sandro, a na placu gry zameldował się Aaron Lennon. Wejście Anglika, na nieszczęście miejscowych fanów, ożywiło poczynania Tottenhamu. Niemal od razu mógł zanotować asystę, gdy po jego zagraniu z ostrego kąta uderzał Van der Vaart, ale Schwarzer był czujny. W 52. minucie pierwszej zmiany dokonał Mark Hughes. Murawę opuścił Murphy, a na placu gry mogliśmy oglądac Stephena Kelly'ego. Irlandczyk grał na prawej obronie, a do środka pomocy przesunął się Baird. I to właśnie reprezentant Ulsteru miał szanse na gola, ale jego uderzenie głową sparował bramkarz Tottenhamu.

Kluczowy, a zarazem najbardziej kontrowersyjny moment spotkania nastąpił w 63. minucie spotkania. Rzut rożny wykonywali goście, piłka została wycofana przed pole karne do Toma Huddlestone'a, a ten bez namysłu huknął po ziemi w długi róg, nie dając szans Schwarzerowi na obronę. W górę powędrowała jednak chorągiewka asystenta prowadzącego te zawody Mike'a Deana. Na pozycji spalonej znajdował się bowiem William Gallas, który choć piłki nie dotknął, to miał taki zamiar i swym zachowaniem absorbował uwagę golkipera The Cottagers. Po konsultacji z arbitrem bocznym Mike Dean uznał gola, co rozsierdziło fanów Fulham.

Gol ewidentnie dodał skrzydeł gościom, którzy tworzyli sobie kolejne szanse na podwyższenie, m. in. za sprawą dobrze grających w drugiej połowie van der Vaarta i Lennona. Ponadto w obu drużynach przeprowadzono zmiany. Jako ostatniego Redknapp desygnował do gry Petera Croucha, niedoszłego zawodnika Fulham. Rosły napastnik zmienił strzelca pierwszego gola, Romana Pavlyuchenkę. Na kwadrans przed końcem z placu gry zszedł Moussa Dembele, a jego miejsce zajął Zoltan Gera. Jedną z ostatnich szans na wyrównanie dla Fulham zmarnował Salcido, który nie skorzystał z niepewnego piąstkowania Heurelho Gomesa. Kilka minut przed końcem spotkania zmieniony został Jonathan Greening, ale ten, który wszedł za niego, czyli Eddie Johnson losów spotkania nie odmienił.

Fulham przegrało pierwszy mecz w sezonie, przerywając dwie znakomite passy: 8 lat bez ligowej porażki z Tottenhamem na Craven Cottage i 7 kolejnych nieprzegranych meczów. Ze spotkania z Kogutami należy jak najszybciej wyciągnąć odpowiednie wnioski i zapomnieć. Za tydzień o tej samej porze podopiecznych Marka Hughesa czeka ciężki wyjazd na The Hawthorns do West Bromwich i będą musieli się naprawdę napracować, by passa spotkań bez porażki nie zamieniła się w serial pt. "bez wygranej". Nie wspominając już o trwającej wyjazdowej niemocy The Cottagers. 

Autor: Krzysztofek; Napisano: 2010-10-16 22:39:53
Podobne newsy
Oceń news

Łącznie oddano 0 głosów

Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze

Autor: Krzysztofek Wysłano: 19 października 2010; 22:13

Oglądając jego panowanie nad piłką i pracę jaką wykonuje w ataku mam jedno skojarzenie. Fulhamowy Carlos Tevez. Dembele.

Autor: cookie Wysłano: 19 października 2010; 20:05

Myślę, że dobrych składów to i tak nie przewidział nikt. Mogli lepiej przewidzieć Tottenham, ale i tak np. u nas skreślali Dembele. Ja niestety zaufałem tym, którzy obie strony ocenili błędnie:P większość z nazwisk pogrubili, co miało znaczyć że ci piłkarze zagrają na bank, no i teraz chyba palą się w tamtej redakcji ze wstydu.

Zgadzam się z Twoimi przemyśleniami. Hughes na pewno zdawał sobie sprawę, że Etuhu a Greening to duża różnica, dlatego tutaj po prostu zadecydowała konieczność zakrycia luki i to rozumiem, ale zmiany Danny'ego kompletnie nie, bo to oznaczało właśnie taką linię pomocy o której mówisz. Nie wiem, czym tak Kelly imponuje Hughes'owi, ale wprowadzenie go to naprawdę albo coś o czym nie wiemy, albo zmiana zupełnie na siłę. Dembele zagrał po raz kolejny rewelacyjnie, bajeczne ruchy, bajeczna technika, można tylko przyklasnąć i błagać żeby z łaski swojej został, bo faktycznie uzupełnienia jako takiego z przodu dla niego nie mamy. Tylko Bobby. Ale dałbym szansę Kamarze na West Brom, bo Diomansy presji wyjazdowej nie czuje żadnej i może tez motywująco zadziałać fakt występowania wcześniej w tej drużynie. Myślę, że poniekąd dlatego jesteśmy też skazani na kolejny mecz Jezusa :P

Autor: Krzysztofek Wysłano: 19 października 2010; 16:38

Hehehe, dziś Greening powiedział, że nawet gracze Tottenhamu śmiali się i przyznawali, że był spalony przy tej bramce. Szkoda, że jedyną osoba która tego nie widziała był akurat Mike Dean. Bo skoro nawet 'Arry przyznaje, że gol był zdobyty nieprawidłowo to nie da się chyba bardziej niesłusznego gola zdobyć.

Autor: Krzysztofek Wysłano: 18 października 2010; 13:37

Cookie, kryjemy się nawzajem, wiec oficjalna wersja brzmi "zostałeś wprowadzony w błąd". :D

Odnośnie meczu mam takie przemyślenia:

1. Widoczny brak Etuhu. Dicksy w ostatnim czasie wyrósł w moich oczach na kluczową postać w naszej drużynie. Odnosiłem wrażenie, że van der Vaart, Huddlestone czy Modric mają za dużo miejsca w środku. Cookie napisał, że nie ma się o co przyczepić do Greeninga, ale dla mnie właśnie był on kompletnie niewidoczny, z rzadka podejmował walkę z graczami Spurs, po zejściu Danny'ego niby miał kreować grę, ale nie bardzo się z tego wywiązywał. Na ta chwilę para Murphy - Etuhu jest nie do wygryzienia, Baird po przesunięciu do pomocy nie zachwycał.

2. Nie pasuje mi atak Kamara - Dembele. Kamara w drugiej połowie z minuty na minute gasł w oczach, ale grał do końca. Zdobył bramkę, powinien był jeszcze przynajmniej jedną, ale jak zauważył przedmówca, nie wypadł zbyt dobrze, sporo strat. w pierwszej połowie miał taką sytuację, gdy znalazł się jeden na jednego z cofającym się we własne pole karne obrońcą, ale w banalny sposób stracił piłkę na jego rzecz. Ogólnie rzecz biorąc Dio i Moussa to taki sam typ napastnika. Przetrzymują piłkę, grają jeden na jeden, cofają się na 30 metr. Właśnie dlatego nie pasują mi koło siebie. Kamara zmiennikiem Dembele, ok, ale nie partnerem.

3. To, co wychwycił Cookie, czyli dziwne zmiany. Nic nie znalazłem na temat przyczyn zejścia Murphy'ego. Nie grał zbyt dobrze, ale ściągnięcie go i wprowadzenie Kelly'ego, a zarazem powierzenie ofensywnej gry Fulham Greeningowi to dosyć ryzykowny manewr. Poza tym wspomniany Kamara, który prosił się o zmianę i Dempsey, który pod koniec meczu ewidentnie nie dawał rady kondycyjnie. W końcu grał 135 minut w ostatnich meczach kadry USA. Za to Dembele mimo powrotu po kontuzji trzymał się dobrze i akurat jego zejście mnie zaskoczyło. Kolejny raz bardzo późno wchodzi Gera, choć w sobotę wypadł blado. No i kolejny mecz na ławce Riise, w sytuacji, gdy Dempsey powinien zostać zmieniony.

Autor: cookie Wysłano: 17 października 2010; 14:41

PS. Nie ma sprawy :-) ostatecznie nie było problemów ze znalezieniem grafiki tego typu. Wszystkie relacje prasowe mówią o błędnej decyzji z uznaniem bramki. Jedynie na polskiej stronie Tottenham przeczytałem raport, w którym nie było ani słowa o tym, że była kontrowersja wokół bramki. Chciałem napisać, co myślę, o takim dziennikarstwie, ale przy próbie rejestracji wyskakuje tam "404" z treścią "no przykro mi bardzo, takiej strony nie ma" - przygotowali się ;-)

Autor: cookie Wysłano: 17 października 2010; 14:34

Brawo, świetna relacja! Miło się czytało. Opisane wszystko, co było, okiem uważnego obserwatora. Czuję się odrobinę winny, bo zauważyłem że zasugerowałeś się moim psioczeniem na prasową dezinformację jeśli chodzi o składy - a tak po prawdzie to zawiniłem też ja, bo zawierzyłem akurat tym, którzy podali składy dość błędne:P

Fakt, jakakolwiek dłuższa passa bez porażki to nie jest nasza specjalność, więc rozumiem tytuł. Prasa też to zauważała i często wspominała o niepokonanym Fulham, choć żeby oddać całość, równie dużo było o "specjalistach od remisów".

Odnośnie meczu, nie ma co wspominać o wydarzeniach, bo świetnie oddał je Krzysiek a poza tym myślę, że wiele osób oglądało te spotkanie, a jeśli chodzi o jakieś refleksje... Wydaje mi się że Hughes się wczoraj pogubił. Jeśli to nie była wymuszona zmiana, to nie mam pojęcia czemu Danny zszedł tak szybko. I czemu ni z gruszki ni z pietruszki wszedł za niego Kelly. Liczyłem też na powrót Pantsila, bo w optymalnym dniu to znacznie lepszy boczny obrońca od Bairdinho, o Kelly'm nie mówiąc. Z przodu pomimo zdobytej bramki, zawiódł mnie Kamara. Dużo pudłował i zupełnie nie wychodziły mu dryblingi. Salcido również popada w przeciętność. Na plus, na wielki plus - no któżby - Dembele. I "Jezusa" chyba też nie mam się o co czepić.

Lugrvinie, fulhamowy optymista nie namawia do stawiania u bukmacherów na rywala :P Oj, będzie ciężko na tydzień.

Autor: Krzysztofek Wysłano: 17 października 2010; 13:21

Byłbym zapomniał - podziękowania dla Cookiego za grafikę i boxa. :-)

Autor: Lugrvin Wysłano: 17 października 2010; 12:10

Wiem, że łatwiej. Po prostu optymizm się to nazywa. A relację czytałem tylko widać mi się przeoczyło.

Autor: Krzysztofek Wysłano: 17 października 2010; 11:49

Czy ja wiem czy przesadzony? Od awansu w 2001 roku, czyli w ciągu niemal 10 lat tylko dwa razy Fulham miało dłuższą passę bez porażki, z czego pierwsza z nich miała miejsce w pierwszym sezonie po awansie. W tym sezonie Fulham zaliczyło już silne MU i Everton oraz trudne wyjazdy na Ewood Park oraz Upton Park, więc brak porażki w tych meczach może robić wrażenie. Zresztą zobaczcie sami jak w klubie traktowano fakt, że Fulham nie przegrywa.
Poza tym tytuł może się tez odnosić do faktu, iż przez 8 lat rokrocznie aspirujący przynajmniej do miejsc dających prawo gry w Pucharze UEFA Tottenham nie był w stanie wygrać na Craven Cottage.

Lugrvinie, wystarczyło przeczytać relację do końca i byś wiedział z kim zagramy. Z WBA, które z ostatnich dwóch wyjazdów na The Emirates i Old Trafford przywiozło 4 punkty. Gramy na ich stadionie, na którym The Baggies jeszcze w tym sezonie nie przegrali. Faktycznie, jak się nie wie z kim gramy następny mecz, to łatwiej napisać, że na pewno wygramy.

Autor: Lugrvin Wysłano: 16 października 2010; 23:30

Czy takiej wspaniałej? Niewiem. Ale jestem pewny, że na 100% wygramy z nastęonym przeciwnikiem. (Nie wiem jeszcze z kim, po napisaniu spojrzę.)

Autor: Krzysztofek Wysłano: 16 października 2010; 22:46

Shame on You Macu, nie umiem pisać relacji. :<
Jutro trochę swoich prywatnych przemyśleń tu zamieszczę.

Mecze drużyny

  • Następny mecz
  • Poprzedni mecz

Liverpool FC - Aston Villa
3:0
06.12.2010; godz. 21:00

Raport pomeczowy nie znaleziony!

Sonda

Wybieramy gracza grudnia! (Arsenal, Sunderland, West Ham, Stoke)

Piłkarz miesiąca

Tylko zalogowani mogą wybierać piłkarza miesiąca!

Shoutbox

  • manicze, 05.03.2012; godz.22

    SPRZEDAM KOSZULKĘ FULHAM !!!
    http://allegro.pl/show_item.php?item=2188105917

  • Matthias, 30.01.2012; godz.02

    CZEKAM NA INFO.......

  • Matthias, 30.01.2012; godz.02

    czekam na propozycje co do strony i sprzedazy....chcecie mozemy reaktywowac....fundusze beda....ale wszyscy musimy tego chciec....

  • Matthias, 30.01.2012; godz.02

    PROSZE DO MNIE PISAC JESLI CHODZI O STRONE JESTEM JEJ WLASCICIELEM....GG831792

  • Iniesta111, 16.01.2012; godz.13

    Iniesta111

  • fulham99, 10.12.2011; godz.09

    Witam do kogo mam napisać w sprawie kupna strony ?? Proszę odpowiedź na gg 17747133

  • gall, 02.09.2011; godz.23

    Tak dla zainteresowanych strona jest na sprzedaż... :]

  • Krzysztofek, 14.03.2011; godz.20

    Czy to jakaś prowokacja? Blog Maca został reaktywowana ponad miesiąc temu, strona nie jest aktualizowana od półtora. Przez ten czas jedyne co zrobiłeś to te nieliczne wpisy w shoutboxie.
    Numer gadu gadu mój czy Maca jest powszechnie dostępny, nawet na tej stronie, nie raczyłeś do żadnego z nas napisać. Jeśli rzeczywiście zależało Ci na tej stronie (Twoja aktywność w ciągu tych kilku miesięcy naszej pracy nie wskazywała na to), to trzeba było do nas napisać, a nie czekać na to, że my się do Ciebie odezwiemy.
    Zresztą fakt, że nie jesteś świadom tego, że tutaj przez kilka dni toczyła się w shoutboxie decyzja na temat naszego odejścia nie najlepiej ukazuje Twoje zainteresowanie stroną.
    Twoje komentarze na blogu skasowałem i będę to dalej czynił, jeśli będziesz nas bezpodstawnie oczerniał. Zarzucanie któremukolwiek z nas braku zaangażowania i pracowitości przy tworzeniu tej witryny jest po prostu przykre.

    Dzięki Jacku za miłe słowa. Widać, że jak ktoś regularnie tu zaglądał, to wie jak sytuacja wyglądała. :-)

  • Matthias, 14.03.2011; godz.13

    Dziekuję za info jacek_uk
    Sprawdzę to sobie...

  • jacek_uk, 14.03.2011; godz.06

    Moim zdaniem to raczej nalezaloby zlozyc tym panom podziekowania za to ze dzieki ich dzialalnosci strona ta funkcjonowala przez ten niecaly rok.Sprawdz archiwum shoutboxa gdzie znajdziesz posty od redaktorow wyjasniajace przyczyny ich odejscia z tej strony albo po prostu skontaktuj sie z nimi na blogu http://fulhampolska.wordpress.com/

statystyki

Strona istnieje 741 dni Osób on-line: 3 Userów w serwisie: 84 Newsów w serwisie: 413

2010 Copyright for FulhamFC.pl All right reserved (Wszelkie prawa zastrzeżone)
CMS: Wrex Projekt graficzny: Arkadiusz Chatys